Droga ucznia prowadzi przez Kalwarię

To właśnie jest prawdziwe znaczenie święta, czyli rzeczywista obecność Maryi w kulminacyjnym momencie zbawienia, i właśnie to podkreślają teksty liturgiczne tego dnia. Jednak fakt historyczny zbawienia powinien odpowiadać jego misteryjnemu obchodzeniu w ciągu roku liturgicznego: dlaczego oddzielać w obrzędzie to, co współdziała w historii zbawienia? Jeśli można napisać: «Mimo wszystkich adaptacji, trudno znaleźć uzasadnienie bólu Maryi w liturgii: temat sam w sobie, tak jak został przemyślany w pobożności lub devocji, przyjmuje charakter przede wszystkim osobisty, prywatnej devocji, a nie liturgii», stało się to z powodu skupienia się na określeniu «Niejakiej Matki Bóstwa Smutków», niemal efektu sentymentalizmu pobożnego, oraz niewłaściwego uwzględnienia treści święta, skupionego na J 19, 25-27 i tak dobrze podkreślonym w rozdziale VIII dokumentu Soboru Watykańskiego II Lumen gentium (por. Lumen gentium 58 i 61). Jeśli obrzęd został umieszczony w cyklu paschalnym, łatwiej byłoby dostrzec całą jego głębię mistyczną. Niestety, tak się nie stało, pozostawiając ślady historycznych rozdarć między devocją a liturgią, oczekując lepszych, bardziej pasjalnych rozwiązań.
Od tajemnicy obchodzonej do tajemnicy przeżywane
Teksty liturgiczne obchodzenia z 15 września miały lepsze szczęście, ponieważ w większości są to nowe formuły, choć zebrane z różnych źródeł i odpowiednio dostosowane. Ta szeroka wymiana wskazuje jasno, że chciano wprowadzić w pamięci o Niejakiej Matce Bóstwa Smutków prawdziwą korektę: z dominującej, sentymentalnej, devocjonalnej interpretacji, próbuje się przejść do żywego, mistycznego odczytu udziału Maryi w cierpieniu Syna.
A) Rdzeń marianowski święta, w zależności od tajemnicy Chrystusa
Przed wszystkim ujawnia się maryjny charakter święta, wyraźnie powiązany z tajemnicą Chrystusa. Wydaje się, że w kolecie mszy (która ma dokładnie na celu „wyrazić charakter uroczystości”) skupia się na centralnym temacie: „Bóg, Ty chciałeś, by Twoja Matka, cierpiąca u Twojego Syna, podniesionego na krzyżu, była przy Nim”. Odnosi się to do kulminacyjnego momentu naszej odkupienia, do wydarzenia zbawczego na Kalwarii, aby stwierdzić, że ma on dwóch uczestników: razem z Chrystusem, Jego Matka. Niestety, włoski tekst słabą jest w tłumaczeniu łacińskiego wyrażenia *compatientem Matrem astare voluisti*, gdzie jest bardziej oczywiste, że Maria nie tylko „była obecna”, ale także „cierpiała razem” (z *paticum* cierpieć) z Chrystusem, aktywnie współpracując w Jego dziele odkupieńczym.Również wyrażenie *compassionem b. v. M. recolentes* z modlitwy po Komunii jest przetłumaczone jako „w pamięci błogosławionej Dziewicy Bóży Miłości”. Wydaje się nam, że termin „błogosławiona Dziewica Bóży Miłości” nie oddaje w pełni pełnego znaczenia „wspólnego cierpienia” i osłabia je w ogólnym i rozmytym uczuciu. Wszystko to ma swoje korzenie w konstytucji o Kościele z Soboru Watykańskiego II (do którego wydaje się odnosić nasz tekst), która stwierdza: „Maria, cierpiąc razem ze swoim Synem, umierając na krzyżu, w szczególny sposób współdziałała w dziele Zbawiciela” (*Lumen gentium* 61).Co więcej, dzieje się to z woli Ojca („Bóg, Ty chciałeś”): umierający na krzyżu Syn i Matka uczestnicząca w tym cierpieniu stanowią akt posłuszeństwa woli Ojca, w pełnej zgodzie z całym planem zbawczym Boga. To, co świętujemy, nie jest wtórną okolicznością w życiu Jezusa i Marii, ale znajduje się w samym centrum zamierzeń Boga Ojca, ponieważ, jak stwierdza ten sam Sobór: „Maria, nie bez boskiego zamierzenia, stała przy krzyżu, cierpiąc głęboko ze swoim Jedynakiem i łącząc się z nim w duchu macierzyńskim, zgadzając się z miłością na ofiarę tej przez Niej wykreowanej ofiary” (*Lumen gentium*).58). „Niestety” Chrystusa odpowiada „społeczności” Marii: jeśli Syn jest „wybranym z bólu” (por. Iz 53, 3), jej Matka staje się „wielbłądką bólu”. Jeśli On jest „Sługą Pana” cierpiącym, ona staje się „Sługą Pana” (por. Lk 1, 38), cierpiącą. To jest centralny element tajemnicy, którą obchodzimy.Oba fragmenty Ewangelii na ten dzień (Lk 2, 33-35 i J 19, 25-27) przypominają o historycznym wydarzeniu, które Ewangeliści opisali jako akt zbawienia: pierwszy w formie proroczej, drugi w pełnej realizacji. W rzeczywistości „miecz”, o którym przepowiedział Simeon, towarzyszył Marii przez całe jej życie, ale spełnił się przede wszystkim w grobie na Kalwarii. To właśnie Ewangelia Jana podkreśla, co modlitwa nad ofiarą wyrazi: Maria „była nam dana jako najmiłosierniejsza Matka przy krzyżu Chrystusa”.Jej „społeczność”, określona w aklamacji Ewangelii jako prawdziwe męczeństwo („Błogosławiona dziewica Maria, bo bez śmierci doznała męczeńskiej chwały przy krzyżu Chrystusa”), czyni ją współuczestniczką Syna, który według pierwszego czytania (Heb 5, 7-9) swoją śmiercią „stał się przyczyną wiecznego zbawienia dla wszystkich, którzy mu ulegają”. Jej ból uczynił ją naszą Matką, Matką wszystkich wierzących i wszystkich zbawionych.Exegety zauważają, że scena opisana w J 19, 25-27 podkreśla transfer przynależności: „matka Jezusa”, która do tej pory była „wielbłądką bólu”, staje się od tej pory, za zgodą samego Jezusa, „matką ucznia”. Nazwisko „wielbłądka”, którym Jezus określa swoją Matkę na krzyżu, ustanawia ją w roli nowej Ewy, nowej „matki żywych”. Sobór Watykański II stwierdza: „Zgodnie z tradycją Ojców, uznaje się, że Maria, poddając się, stała się przyczyną zbawienia dla siebie i dla całego rodzaju ludzkiego. Wielu Ojców starożytnych, jak Irineusz, stwierdza, że węzeł niewiary Evy został rozwiązany przez wiarę Marii; że to, co dziewica Eva związała swoją nieposłuszeństwem, dziewica Maria rozwiązała swoją posłuszeństwem. Dlatego często nazywają ją matką żywych, mówiąc: „śmierć przez Evę, życie przez Marię”” (Lumen gentium 56).Następnie Sobór stwierdza jednoznacznie: „Maria, cierpiąc razem z Synem swoim, umierając na krzyżu, w sposób wyjątkowy współdziałała w dziele Zbawiciela swoją posłuszeństwem, wiarą, nadzieją i gorącą miłością, aby przywrócić nadprzyrodzone życie duszom. Dlatego jest dla nas Matką w porządku łaski” (Lumen gentium 57).61). Ta duchowa macierzyństwo, ale rzeczywiste, zdobyte przez Maryję, jak każde macierzyństwo, w bólu jest konsekwencją tajemnicy centralnej, którą się świętuje i otwiera drogę do innego zestawu rozważań.Przechodząc więc do naszego zaangażowania w świętowanie, przypomnijmy, że scena z J 19, 25-27 ma również najwyższą wartość ekklesjologiczną. W rzeczywistości dwie osoby obecne przy krzyżu mają, obie w różny sposób, związek z Kościołem: matka Jezusa staje się matką ucznia i wszystkich uczniów (w tym sensie można powiedzieć, że staje się Matką Kościoła). Z kolei ukochany uczeń reprezentuje wszystkich uczniów Chrystusa, wiernych Kościoła.Ostatni akt Jezusa przed śmiercią polegał na stworzeniu ludu mesjańskiego, założeniu Kościoła, w osobach jego Matki i ukochanego ucznia. Teksty liturgiczne odnoszą się dokładnie również do Kościoła, do nas, którzy świętujemy tę tajemnicę, prosząc Ojca, byśmy zebrali owoce z niej: „*Uczynijcie, aby wasza święta Kościół, połączony z Maryją w cierpieniu Chrystusa, uczestniczył w chwały zmartwychwstania*” (koleta). Chodzi o istotną i życiową prośbę: uczestniczenie w cierpieniu Chrystusa jako matka i obraz Kościoła, gorąco pragnąc osiągnąć ostateczną chwałę, jaką osiągnęła.Krótko mówiąc, prosi się o bycie połączonym, jak Maryja, z całym mistem paschalnym Chrystusa, zgodnie z wezwaniem antyfony komunijnej: „*W miarę jak współuczestniczecie w cierpieniach Chrystusa, radojcie się, abyście mogli się radośnie cieszyć w objawieniu jego chwały*”. Dla tych, którzy zostali ochrzczeni w śmierci i zmartwychwstaniu Pana, jest to sposób na odświeżenie własnego chrztu, a celebracja Eucharystii, obecność pamięciowa mistu paschalnego, jest gwarancją sukcesu.Wskazują na to również modlitwy Liturgii Godzin: „*Nasz Zbawicielu, który chcąc, byś swoją Matkę miała przy krzyżu, połączył ją z ofiarą, dopuść, abyśmy poprzez jej wstawiennictwo uczestniczyli w tajemnicy Twojej pasji i chwały*”. „*Dobry Jezusie, który dałeś Matce Twojej u stóp krzyża Jana, cierpiącego niewiastę, daj nam łaskę, by żyć jak prawdziwi Twoi synowie*” (modlitwy w Laudach). „*Zmocniłaś Maryję przy krzyżu i wprowadziłaś ją w radość zmartwychwstania Syna Twojego; podtrzymaj nas w próbach życia i umocnij nas w nadziei*” (modlitwy w Wersach).WniosekHistoria święta Matki Bożej Smutku, z jej różnymi tytułami i datami, ujawnia rzeczywistą napięcie: z jednej strony tendencja do przesunięcia uwagi od paschalnego wydarzenia, skupionego na pamięci Matki wobec ucznia, na bardziej fragmentaryczne i devocjonalne odczytanie „siedmiu smutków”. Z drugiej strony, ciągle powracająca potrzeba przywrócenia bólu Maryi do jej właściwego miejsca teologicznego, czyli do Kalwarii jako wydarzenia zbawczego. Kiedy święto obchodzone jest we wrześniu, istnieje ryzyko oddzielenia, w rytmie roku liturgicznego, tego, co w historii zbawienia miało miejsce w sposób jednościowy: pasji Syna i współczucia Matki. Pamięć może wtedy stracić na gęstości mistycznej i stać się łatwiej przedmiotem prywatnej pobożności, bez narzucania się jako uczestnictwo Kościoła w paschalnym tajemnicy.Reforma liturgiczna, preferując rozważanie „bólu” Maryi w sposób globalny, otwiera ważną możliwość: wyzwolenie świętowania z wąskiego sentimentalizmu i odzyskanie jego esencji, która jest obecnością Maryi u ukrzyżowanego Syna, w posłuszeństwie woli Ojca. Jednakże, ta odzyskana wartość będzie im bardziej płodna, im bardziej wyraźnie będzie kierowana przez ewangeliczny fakt, na którym opiera się święto: (J 19, 25-27). Tam Kościół dostrzega jednocześnie spełnienie dzieła zbawczego i ustanowienie nowego, rzeczywistego i trwałego związku między Maryją a uczniami. Ból Maryi nie jest tylko bólem „nad” Chrystusem, ale bólem „z” Chrystusem, współudziałem, który, bez mieszania się z unikalną akcją Zbawiciela, jest przyjęty jako macierzysta współpraca w planie zbawienia, zgodnie z interpretacją Kościoła zaproponowaną w Lumen Gentium (Lumen Gentium 58 i 61).Kluczowa kwestia wynika z tego: celebracja liturgiczna nie ogranicza się do przypominania o przeszłości, ale pozwala przejść od celebrowanego tajemnicy do żywej tajemnicy. Kościół, w jedności z Maryją, jest wezwany do wejścia w tę samą dynamikę paschalną: cierpieć z Chrystusem, aby z Nim zmartwychwstać, przejść próbę w nadziei i otrzymać jako dar duchowe macierzyństwo Marii jako źródło przynależności i wspólnoty eucharystycznej. Dlatego, gdy liturgia wzywa Kościół, połączony z Maryją, do udziału w chwale zmartwychwstania, nie ozdabnia kultu maryjnego, ale wskazuje drogę ucznia: droga ucznia prowadzi przez Kalwarię, a Kalwaria jest w pełni zrozumiała tylko w świetle Paschy.
Podsumowując, święto Naszej Pani Smutnej osiąga swoją prawdę, gdy jest czytane w jego paschalnym horyzoncie i znaczeniu ekklesialnym. Kalwaria nie jest tylko miejscem cierpienia, ale miejscem fundamentu: tam w skrajnej formie objawia się posłuszne miłowanie Syna i zgodne macierzyństwo Matki. Tam Kościół narodził się symbolicznie w relacji między „Matką” a „Uczniem ukochanym”. Tam wierny uczeń uczy się, że ból, przeżywany w wierze, nie prowadzi do zagubienia, ale do płodności. Dlatego ponowne umieszczenie pamięci Marii przy krzyżu w bardziej paschalnym, jawnym i mistycznym świetle nie jest drobną zmianą rubryki, ale pasterskim i duchowym akcentem: przywrócenie celebracji jej siły formowania uczniów, którzy, jak Maria, pozostają przy krzyżu i, jak ona, uczą się oczekiwać radości zmartwychwstania.
pogłęb swoją wiedzę o Mariologii: Jeśli chcesz studiować Mariologię na poziomie akademickim, zapoznaj się z naszym Programem Podyplomowym w Mariologii. Dowiedz się więcej o teologii maryjnej i zatwierdzonych przez Kościół pojawieniach maryjnych.Aby pogłębić refleksję teologiczną na temat Marii przy Krzyżu i roli Calvarium w wierze chrześcijańskiej, zapoznaj się z Encykliką “Redemptoris Mater” papieża Jana Pawła II.
Responses